poniedziałek, 25 lipca 2011

Reflection- Mieć dwa wyjścia, lecz chcieć móc wejść jeszcze raz.

Pff.. Jak to możliwe, że z małej, pozornie nieszkodliwej sprawy, potrafi wybuchnąć koszmar? Najgorszy. (Przynajmniej dotychczas) Jeszcze nigdy nie miałam takiej pustki w głowie.. W reszcie "mnie" też jest jakaś pustka- może pójdę coś zjem. To ponoć wspomaga myślenie, a przydałoby się mi jakieś wsparcie. Mam dwa wyjścia- nic nie robić lub odwrotnie. Nie chcę tego ot tak zostawiać, ale nie jestem pewna czy podołam temu, co kryje się pod płaszczem "drugiego wyjścia". Gdybym się zdecydowała.. Mogę coś zyskać, ale straty byłyby większe. Jeśli wszystko poszłoby mi po myśli i według mojego wyimaginowanego świata, zyskałabym może.. Hmm.. Nie wiem co bym zyskała. Spokój, zakończenie całego tego galimatiasu? Owszem, jeśli problem pójdzie ze mną na układ. Bo życie opiera się na współpracy.
Zyskałabym.. O nie..! Bratniej duszy tu nie znajdę, choćbym jak bardzo się starała i chciała. Ee tam- i tak mi to nie jest teraz najbardziej do szczęścia potrzebne. Hmm.. Co jeszcze mogę zyskać? Satysfakcja, że zwalczyłam problem.. ? I co mi z tej satysfakcji! Beznadzieja.
Ciągle mi siedzą rzeczy w głowie.. Te- należące do ciemnej strony "drugiego wyjścia". Mogę zostać totalnie zignorowana mimo chęci i nerwów jakie w to zostały dodane. I pogorszę sprawę. A nawet, jakby problem nie stawiał jakichkolwiek oporów.. Mogę sobie stworzyć kolejną marę przyciągającą do umysłu niezliczone refleksje. Czy zwalczenie problemu metodą stworzenia nowego, jest dobrym rozwiązaniem? Też nie sądzę. Szczerze, na sumieniu bardziej mi cięży i by ciężył problem numer 1. Ale nie wykluczę, że jeśli nagrabię sobie, to problem nr 2.. Też może okazać się twardym orzeszkiem! W tym sęk, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ale nie ma też tego dobrego, co by na złe również nie wyszło. I wybierz.. Jestem między młotem a kowadłem. Dlatego, czas zastanowić się, czy.. Hasło "nie robić nic" nie jest moim mottem w życiu, więc wolałabym wyjaśnić pewne kwestie, ale mogę być źle zrozumiana, niepoważnie potraktowana, zignorowana.. Wyśmiana. Tsa.. Ja się mogę spinać z tym, jak nigdy w życiu, a gdy stanę z problemem twarzą w twarz- on odpowie tylko "aha" i odejdzie bez znaku.
O jakim znaku mówię? Co mogę wyczytać ze słowa "aha"? Że mój monolog był tak długi i wyczerpujący, iż nic nie trzeba dopowiadać? Że tłumaczyłam zbyt szybko i zawzięcie, aby móc mi wejść pomiędzy słowa? Że? Że co?     Nie.. !To jest za trudne!
.. z a   t r u d n e ..
Zostawiając wszystko tak jak jest, zostawiam sobie plamę na życiu. Nie mam pojęcia, czy wiem tyle ile potrzeba, aby do końca to pojąć. Pojąć całe to zamieszanie. Ale tak przynajmniej uważam. Chyba..
Argh.. I to jest najgorsze. To cholerne "chyba"! Ja nic nie wiem, nie wiem czego się spodziewać. Czuję się gotowa na wszystko! Bo przecież sama nie ugrzęzłam w tym błocie. Z innej perspektywy inaczej to pewnie wygląda. Szkoda, że nie wiem jak, bo to by było najlepsze. Najlepsza pomoc w tego typu potrzebie. Wiedzieć.
Ale nie wiem.

sobota, 9 lipca 2011

Reflection.

Na pewno każdy z nas dostaje czasem olśnienia. Sami dochodzimy do sedna jakiejś sprawy lub uważamy, iż jest to dobre objaśnienie, opcja. Ja właśnie często mam swoje własne zdanie na temat pewnych spraw i chciałabym się tym podzielić. 'Co mnie obchodzi opinia jakiejś obcej dziewczyny?' może sobie ktoś pomyśleć. Nie bronię. Jak kogoś nie interesuje, nie mam zamiaru zmuszać. Wasza własna wola, każdy ją ma. Samodzielne wyciągnięcie wniosków, to tak zwana refleksja. Obejmuje ona całe koło spraw, nas dotyczących. Czas zmierzyć się z niektórymi z nich, samemu sobie powiedzieć w twarz, że jest tak a nie inaczej. Bo.. Po co siebie samego oszukiwać? Czasem prawda jest bolesna, niesprawiedliwa, ale co? Nico się z tym zrobi jak się to tak zostawi. Ale dobra. Gadam, jakbym miała pisać o II Wojnie Światowej, seriach zabójstw przez mafie i innych takich poważnych dotkliwych sprawach, a wcale nie mam zamiaru brać się za tak ciężki kaliber. Przynajmniej narazie. Zahaczę też o tematy typu 'przeczytałam ostatnio książkę, obejrzałam film' itp. Że tak powiem, ten blog jest dla mnie samej. Łatwiej mi jest w ten sposób samej sobie pokazać jaka jestem, poprzez bezmyślne pisanie o czymś bez zastanowienia, spontanicznie. Wtedy widzę jakie tematy mnie 'nakręcają' lub poprawiają humor. Nie rozumiesz? Haha.. Dziękuję.